Jednym święta kojarzą się z radością, spotkaniami z rodziną i przyjaciółmi, drugim z czasem wyciszenia, a jeszcze innym z pysznym jedzeniem – i jest to całkiem słuszne skojarzenie, ponieważ w wielu krajach Wielkanoc skupia się wokół stołu i przygotowywanych specjalnie na tę okazję dań. Nie inaczej rzecz ma się także w Hiszpanii, zwłaszcza, że Hiszpanie przywiązują ogromną wagę do wspólnych posiłków, a Święta Wielkiejnocy są idealną okazją do spotkań, podczas których śmiechom i rozmowom akompaniują zgrzyty widelców i noży. W dzisiejszym wpisie chcielibyśmy jednak osłodzić Wam życie i przedstawić wielkanocne słodkości typowe dla Wspólnoty Walenckiej, w której leży między innymi Alicante. Zaleca się jednak zachowanie ostrożności podczas lektury, ponieważ na myśl o takich smakołykach może polecieć ślinka!

Najbardziej flagowym przysmakiem, którym podczas świąt zajadają się mieszkańcy Wspólnoty Walenckiej jest ciasto Mona de Pascua, przywodząca na myśl nasze słodkie bułki. Zrobiona jest z mąki, jajek, cukru i soli, a jej charakterystycznym elementem jest wkomponowane w ciasto, ugotowane, ozdobione i kolorowe jajko lub inne kolorowe ozdoby. Może ona także „przybrać” wiele kształtów – często są to formy kwiatowe lub zwierzęta takie jak węże, jaszczurki, małpki. Mona de Pascua symbolizuje zakończenie Wielkiego Postu i według tradycji ojciec chrzestny wręcza ją swojemu chrześniakowi w Wielką Niedzielę, tuż po mszy, natomiast w Wielki Poniedziałek rodziny i przyjaciele spotykają się, aby udać się w jakieś przyjemne miejsce, takie jak park czy plaża, w celu wspólnego zjedzenia ciasta. Co więcej, sucha struktura mona de Pascua niemalże zachęca do zanurzenia jej w misteli (rodzaj wina likierowego i przy okazji wersja dla dorosłych), gorącej czekoladzie czy mleku (wersja dla młodszych). Spędzający okołoświąteczny czas we Wspólnocie Walenckiej z pewnością będą mogli podziwiać także owoce rywalizacji miejscowych cukierni, które prześcigają się w tworzeniu Monas de Pascua z czekolady – w witrynach sklepów wystawiane są przepiękne, czekoladowe figury w kształcie budynków, znanych postaci, zwierząt – ograniczeniem jest jedynie wyobraźnia cukiernika. Oprócz swojej słodyczy, Mona de Pascua dostarcza także inny smaczek, który kryje się w niezwykle zabawnym zwyczaju, który polega na rozbiciu jajka z ciasta na czole znajomego. Pamiętajcie jednak, by praktykować tę tradycję na znajomym z poczuciem humoru i dystansem do siebie, inaczej to słodkie doświadczenie może pozostawić gorzki posmak i zmienić się w niezły kwas.

Następnym rarytasem, znanym szczególnie w okolicach Alicante jest rosegó. Jego nazwa nieprzypadkowo pochodzi od czasownika rosegar, który w dialekcie walenckim oznacza „gryźć”, ponieważ słodycz ten charakteryzuje się niezwykle twardą konsystencją. Do jego wypieku używa się ciasta z mąki, jajek, cukru, kawałków migdałów i skórki cytrynowej, uformowanego na kształt podłużnego bochenka. W takiej postaci rosegó ląduje w piecu, następnie po wyjęciu krojony jest na kawałki, które ponownie wkładane są do pieca. Na walenckim wielkanocnym stole nie może zabraknąć także jednego z najstarszych przysmaków o arabskich korzeniach, czyli arandí. Jest to wypiek znany także jako carabassa santa i moniato sant, a najczęściej na świątecznych stołach pojawia się w okolicach La Costera, La Marina Alta, La Safor i przede wszystkim w Xàtiva. Podstawowym składnikiem tego ciasta są bataty lub dynie, a jego charakterystyczną cechą są artystyczne dekoracje, które zdobią jego wierzch.

Kolejny walencki wielkanocny deser to prawdziwa perła – pod ciemną, twardą powłoczką skrywa on miękkie, puszyste i słodkie wnętrze – przedstawiamy panquemado, znany też jako panquemao, panou, cóc, tonya, fogassa, fogaseta czy pa socorrat. Jakkolwiek przysmak ten nie byłby nazwany, zawsze odnosi się on do słodkiej, pulchnej bułeczki uwielbianej w całej Wspólnocie Walenckiej do tego stopnia, że można go dostać w zasadzie przez cały rok. Ciekawostką jest także sposób podawania panquemado w La Vila Joiosa w prowincji Alicante, gdzie przekrawa się go na pół, a następnie wkłada między dwie części lodowego batona, tworząc w ten sposób rodzaj osobliwej kanapki, znanej jako toñita. Dzisiejszą listę zamyka, równie słynna co Mona de Pascua czy panquemado, coca de pasas y nueces – drożdżowy placek z rodzynkami i orzechami włoskimi, który chętnie zabierany jest na świąteczne wypady na piknik. Sprawdzone źródła podają, że najlepiej smakuje z kubkiem gorącej czekolady, ale polecamy przekonać się o tym na własną rękę (czy też lepiej, na własnych kubkach smakowych).

Tym sposobem dotarliśmy do końca tego słodkiego artykułu, który z pewnością poruszy niejednego łasucha i być może zachęci do oderwania się od polskiego mazurka i udania się w podróż w kierunku słonecznego Alicante, gdzie zasmakować można w nieco innych wielkanocnych tradycjach. ¡Feliz Pascua!